Budżetowanie – pożytek czy przeżytek?
O problemach związanych z budżetowaniem pisze się i mówi dużo, sporo jest też krytyk samego narzędzia jako metody przestarzałej, czasochłonnej, oderwanej od zewnętrznego otoczenia. A szkoda: bo narzędzia wspierające budżetowanie (chociażby Dynamics Navision) modernizują się i w nowych wersjach nadganiają wiele wcześniejszych niedociągnięć czy braków.
Brałam niedawno udział w warsztatach dotyczących budżetowania w firmach produkcyjnych. I na tychże warsztatach miałam możliwość przysłuchania się dyskusji osób odpowiedzialnych w swoich firmach za budżetowanie.
Dyskusja zaczęła się dość niewinnie – od stwierdzenia że za marne korzyści z budżetowania w firmie odpowiedzialne są przede wszystkim osoby z komórek controllingu (lub ich odpowiedników).
Zrobiło się dość gorąco bo grupa dość szybko podzieliła się na zantagonizowane obozy – tych którym budżetowanie działa (“którym tak się wydaje” jak ktoś złośliwie stwierdził) – i tych którym kuleje – (i którzy przyznają się do tego). Z podanych z życia różnych firm przykładów wyłoniła się jednakże grupa problemów które były wspólne dla części lub większości przedsiębiorstw.
„Źle żeśmy się do tego wzięli” „Nie mieliśmy świadomości budżetowej” – słaba koncepcja lub brak koncepcji umiejscowienia budżetów w firmie.
„Co ja mogę” – okazuje się że często osoba opracowująca koncepcję kontrolingu jest umieszczona w strukturze firmy na stanowisku zależnym. Szwankuje komunikacja w firmie, budżetowanie ma niski priorytet i źle się kojarzy („zło konieczne”).
„Martwa wiedza” – nie są wyjaśniane przyczyny powstania odchyleń, a nawet jeśli analiza jest dokonana wiedza ta jest „martwa” czyli nikt nic z nią nie robi.
Budżetowanie w przekrojach które nikogo nie interesują (nie ma odbiorcy informacji) „Widzimisię właściciela” – odmiana „martwej wiedzy” – budżet jest, kontrola wykonania jest, ale intuicja też jest (najważniejsza, analiza odchyleń całkiem nieważna i nie wiadomo po co robiona).
„Szczegółów nigdy za wiele” – czyli awersja do sensownej agregacji i tworzenie tylu pozycji budżetowych że zarządzanie nimi staje się w praktyce niemożliwe – firma funkcjonuje obok swojego budżetu. Problem słynnego papieru toaletowego.
„Zwolniła sie Pani która była kierownikiem wdrożenia i dotychczas nikt nie wie o co w tym wszystkim chodzi” – brak koncepcji, dokumentacji, procedur budżetowych.
„Nie mam czasu na nic poza sklejaniem i poprawianiem budżetów” – brakuje aplikacji wspierającej sam proces budżetowania oraz kontroli wykonania, w niektórych przedsiębiorstwach, zwłaszcza wielodziałowych Excel przestaje wystarczać.
„Zrobienie niestandardowego raportu to dla mnie przeszukiwanie systemu na piechotę” – patrz wyżej
„Tradycja szeroko pojęta” – czyli wszelkiego rodzaju zaszłości – jak się okazuje bardzo powszechne i trudne do zmiany.
„Co się polepszy, to się p…” – na system zarządzania trzeba mieć oko, ponieważ ma tendencje do „psucia się”, nawet jeżeli koncepcja była pierwotnie bardzo przemyślana i trafna. Typowy przykład – w wielu firmach ustawicznie „psuje się” plan kont czyli osnowa budżetu –mam na myśli np. słynne nadużycia pozycji „pozostałe” albo tworzenie układów kont zesp.5 niekompatybilnych z budżetami.
„Wykorzystaj budżet, bo inaczej ci go obetną” – czyli przekonanie że budżet niewykorzystany może skutkować jego zmniejszeniem – strach i brak świadomości u pracowników, żle działająca (demotywacyjnie) forma budżetowania przyrostowego/kroczącego/procentem od sprzedaży
„Nie wyrabiaj sprzedaży bo podniosą limit” – kolejne przekonanie że uzyskanie budżetowanego obrotu przez handlowca niechybnie zakończy się śrubowaniem oczekiwań (często tak jest
). Itd., itp.,
Zauważcie – dyskusja dotyczyła wiedzy, otwartości i konsekwencji osób których zadaniem jest stworzenie poprawnie działającego systemu budżetowania oraz o dojrzałości samej organizacji i jej zarządu.
Oczywiście o „wadach” samego narzędzia też było długo, ale o tym innym razem. Charakterystyczne jest, ze nikt (także w wypadku firm w których budżetowanie działało zdaniem jego twórców sprawnie) nie posunął się do stwierdzenia ze proces wdrożenia budżetowania w firmie przebiegł bezboleśnie. Zwłaszcza pierwszy rok budżetowania to „okres błędów i wypaczeń” oraz „tarć” wynikających głównie z braku świadomości i konieczności przełamania barier.
Zauważam to sama w naszych projektach, więc jest to też rada, którą daję wszystkim naszym klientom: niestety, bez względu na narzędzie, należy przygotować się na sporo pracy i często niemały stres związany z tym narzędziem.
Dla tych którzy zaczynają z budżetowaniem (lub myślą o wdrożeniu dobrze działającej innej metody zarządzania) a chcą uniknąć problemów braku świadomości wybranej metody u pracowników – polecam pozycję (nie najnowszą ale jakże aktualną) J.Webera „Wprowadzenie do controllingu”
- Podobne tematy
Znajdź na stronie
Jeśli potrzebujesz więcej
archiwizacja Bemobile BlueTooth budżet cad/cam cleverbook crm Dynamics Navision eCommerce erp exchange facebook FAMOS fancyfon fim firma geolokalizacja hype imap iPhone IT ldap magento marszruta mfos mobilność Near Field Communication nfc nokia obieg dokumnetów open ściema open source oss poczta serwerownia sharepoint sklep social sso strategia szef it uprawnienia vdesk zarządzanie serwisem zlecenia serwisowe







